Przedłużanie włosów

8:47 AM

 Dziś post o sztucznych włosach :D! Od dawien dawna za symbol piękna uważano długie, piękne włosy. Jednak z wielu powodów często bardzo trudno je zapuścić, często rosną w żółwim tępie, a końcówki się okrutnie kruszą. Wtedy z "pomocą" przychodzą nam różnego rodzaju dopinki.

 Najpopularniejszymi, a zarazem najbezpieczniejszymi są dopinki clip-in. To pasemka, które trzymają się na głowie za pomocą grzebyków, które się zatrzaskuje na włosach. Można je zdjąć i założyć w każdej chwili i ważne jest to, aby zdejmować je do snu. Można je kupić przez strony internetowe, ale osobiście uważam, ze to bez sensu, bo przez internet nie kupimy idealnie dopasowanego odcienia. Często sprzedawane są w zestawach po x sztuk w różnych rozmiarach, ale nie nabierajcie się na to. Aby wyglądały ładnie i naturalnie, wystarczą 2 sztuki pasemek o szerokości 3 grzebyków. Ich ceny są bardzo różne, myślę, że jeśli ktoś już się na to decyduje to powinien być świadom tego, iż te pasemka za niskie ceny są tandetne jak peruki z tesco.


 Sama się na coś takiego dosyć dawno zdecydowałam, ale nie dlatego, że podobały mi się długie włosy, bo na tym mi nigdy nie zależało, ale z ciekawości. Gdy byłam starsza to głównie dlatego, że to było takie must be w fryzurach scene dziewczyn ;).

 Moje pierwsze doczepiane włosy kupiła mi moja starsza kuzynka przez Allegro. Miałam wtedy 11 lat i śliczne, mocne, naturalne, gęste włosy, które sięgały mi do obojczyków klik. W każdym razie już jako dziecko nie przepadałam za naturalnością i byłam ciekawa jak "działają" takie włosy. Jako, że mój naturalny kolor był dosyć nie określony to trudno byłoby dopasować idealny, a poza tym to i tak były zakupy przez internet, więc doczepiane włosy były o jakieś półtonu jaśniejsze od moich. Znudziły mi się po jakimś tygodniu. A prezentowały się tak:

 Następne doczepiane włosy sprawiłam sobie w wieku 13 lat. Nie dlatego, że chciałam mieć dłuższe włosy, bo swoje mi się wystarczająco podobały (pomijając fakt, że były straaasznie zniszczone przez fryzjerki, które nie potrafiły mi porządnie rozjaśnić włosów i robiły to w kilku etapach ,__,"), a dalego, że po prostu wśród scenegirls (do których należałam za dzieciaka :D) panowała moda na fryzurę, do której potrzebne jest ich użycie. Przyznam, bardzo fajnie się prezentowały. Były dopasowane kolorem do moich włosów ponieważ kupiłam je w stacjonarnym sklepie, doczepiałam do nich też pasemka w innych kolorach. Nosiłam codziennie, aczkolwiek były to jedne z tych tańszych (15 zł pasemko), więc pozostawiały dosyć dużo do życzenia i były średnio długie.



 Gdy chcąc odratować moje włosy, sama zaczęłam sobie je farbować, troszkę mi się przyciemniły, więc pasemka, które miałam zrobiły się za jasne w stosunku do moich kłaków klik. Podjęłam wtedy decyzję, że muszę kupić nowe, ale nauczona doświadczeniem wolałam wydać więcej pieniędzy. Moje następne pasemka były ponad dwa razy dłuższe od poprzednich, gęstsze i bardzo dobrej jakości. Kosztowały mnie 50zł za pasemko. Duża różnica w cenie, ale uwierzcie mi, że było warto. Jednak były dosyć ciężkie, więc je bardzo mocno po pewnym czasie pocieniowałam, poza tym mogłam je kręcić, prostować i farbować. I wbrew pozorom nie były to naturalne włosy, lecz kanekalon ^^. 

 Kupując clip in naprawdę dużo lepiej wydać te kilka złotych więcej i mieć coś co będzie wyglądać po prostu dobrze, kupowanie czegoś byle jakiego mija się z celem. Następną ważna kwestią jest to, że lepiej unikać internetowych sklepów z dopinkami, nigdy w ten sposób nie dobierzemy koloru identycznego jak nasz. Lepiej poszukać w okolicy sklepów, które coś takiego oferują, jeśli nie ma w naszym mieście to polecam wybranie się na wycieczkę do większego, w internecie są podane adresy dobrych sklepów. Jeśli już będzie ktoś miał zamiar je kupić i znajdzie ten sklep to niech zwróci uwagę na materiał z jakiego są wykonane, najlepszy jest kanekalon, naturalne włosy się bardzo szybko niszczą.

  Czy teraz bym je kupiła? Zdecydowanie nie. Po pierwsze to dlatego, że wole krótkie włosy, a długie jakoś mnie nie jarają. Po drugie to dlatego, że aby doczepiane włosy dobrze wyglądały, to swoje naturalne włosy trzeba mocno pocieniować, aby nie było widać linii pomiędzy naturalnymi włosami, a doczepianymi, ja miałam wtedy włosy pocieniowane aż tak klik. Po trzecie, to to, że przez to iż doczepiane włosy są zaczepione o nasze naturalne to niesamowicie ciągną je do dołu, przez co cebulki są osłabione i wypadają, po pewnym czasie stają się bardzo rzadkie klik. Ma się wybór, albo się chce w danej chwili wyglądać dobrze  i nie przejmować tym, że naturalne włosy wyglądają coraz gorzej, albo skupić się na pielęgnacji swoich włosów, tak by doprowadzić je do tego stanu, w którym wyglądałyby pięknie bez żadnych doczepek.

You Might Also Like

17 komentarze

  1. Jaki masz model aparatu ? Ten na ostatnim zdjęciu.

    ReplyDelete
  2. fajnie sie ogląda zdjecia,jak sie zmienialas ;) co myslisz o doczepach z claires?

    ReplyDelete
  3. Nie wrócisz do bycia scene?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, tak jak nie wróce do zabawy kucykami pony ^^"

      Delete
  4. nie masz tak czasami,ze myslisz sobie,,japierdole wyglądałam jak idiotka''? Ja jak patrze na stare zdjecia to tak miewam;D

    ReplyDelete
  5. Również kiedyś korzystałam z doczepianych włosów, ale ze względu na fakt, że jeżdżę konno, było to bardzo niewygodne rozwiązanie. Zrezygnowałam i zapuściłam moje naturalne włoski, co wszyło zdecydowanie z korzyścią.
    Bardzo lubię Twojego bloga, kolejny świetny post.
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://winter-chan.blogspot.com/

    ReplyDelete
  6. Pamiętam te Twoje kombinacje Martyno. :) Wtedy czytałam, oglądałam i zastanawiałam się, co ta wariatka ze sobą robi. Nie potrafiłam zrozumieć jak możesz tak wykańczać swoje włosy. Dobrze że już tego nie robisz. :) Poza tym - wyglądałaś mega tandetnie (PRZEPRASZAM!).
    Pozdrawiam. ♥

    ReplyDelete
  7. Ja mam kilka clip in, ale są tak ciężkie, że aż boli głowa :c

    ReplyDelete
  8. Znam ten bul jak od wpinek głowa boli :( Ale za to ładnie wyglądają :)

    ReplyDelete
  9. Jeeeeeej jak ty się zmieniłaś :)

    ReplyDelete
  10. Zastanawiałam się nad poważnym zabiegiem przedłużania włosów, ale doszłam do pewnego wniosku.
    Chcę mieć długie włosy, bo są ładne, zjawiskowe i prezentują się niesamowicie, nie dlatego że chcę je mieć z własnych przekonań. Nie do twarzy mi w długich włosach, a wiem to ponieważ takie kiedyś miałam, ale pod wpływem impulsu ścięłam je.
    Takowo więc, w krótkich czuję się o wiele lepiej i raczej długich mieć już nigdy nie będę.

    ReplyDelete
  11. Koreanki świetnie wyglądają w perukach :)

    ReplyDelete